Mamy za sobą niezwykle interesujący sezon lęgowy, którego wynikami trzeba się podzielić 🙂
Na początek cenny fakt: odnotowaliśmy pierwszy w historii lęg krwawodzioba na wyspie pływającej (!), to zaskakujące bo ten gatunek ukrywa swe gniazdko w zwartej, dość wysokiej roślinności, która na wyspach pływających nie może się rozwinąć (miąższość piasku na platformach wynosi 15 cm, więc po kilku dniach bez deszczu warstwa ta zupełnie przesycha). Jednak krwawodzioby założyły gniazdo wśród niskich na kilka cm rozchodników. Oby był to zwiastun trendu akceptacji tych zależności bo na wyspie pływającej lęg jest bezpieczny przez cały okres inkubacji.
Po wykluciu pisklęta przeniosłem na najbliższą wyspę naturalną (w przeciwieństwie do rybitw pisklęta krwawodziobów, podobnie jak siweczek czy czajek to zagniazdowniki właściwe – muszą samodzielnie zdobywać pokarm a ten jest dostępny tylko poza wyspą pływającą – na linii brzegowej).
Nad jeziorkiem byłem niemal codziennie, z duszą na ramieniu wyszukiwałem znaków życia tych maluszków, zagrożeń było wiele, na brzegu pojawiały się psy i koty (a w nocy szopy i norki). A jednak, oto po kilku tygodniach doczekałem widoku gdy cała trójeczka młodych uczyła się latać. Widok nie do przecenienia. Naprawdę!
Na wyspach pływających mieliśmy lęgi od dawna niewidzianych rybitw białoczelnych. Tu historia jest równie ciekawa. Otóż ten rzadki gatunek zwykle jest wypierany przez większe i o kilkanaście dni wcześniej wracające z zimowisk rybitwy rzeczne. Jednak po niedawnym utworzeniu wielkiej sztucznej wyspy Śmięckiej na Zalewie Szczecińskim (jako kompensacja środowiskowa) powstała tam wielka kolonia śmieszek oraz rybitw rzecznych i … nasze ptaki wracając z Afryki (lecą wzdłuż wybrzeża Afryki, Europy do Bałtyku i dalej przez Zalew Szczeciński oraz koryto Odry docierają do naszych platform) w dużej mierze zatrzymały się właśnie tam, zachęcone po drodze widokiem samej wyspy jak i tworzących już swe kolonie lęgowe śmieszek. Dzięki temu zjawisku wyspy pływające po raz pierwszy otworzyły możliwości dla innych gatunków, zarówno dla wspomnianego krwawodzioba jak i rybitw białoczelnych. Białoczółek były dwie pary, które odchowały z sukcesem łącznie pięć piskląt.
Platformy lęgowe dla rybitw czarnych na Starorzeczu Siekierki w rezerwacie Gęsi Bastion szczelnie zasiedlone. Co roku staram się coś udoskonalać, w tym roku połowę platform wykonałem na miejscu z naturalnego substratu, głównie z unoszących się na wodzie kłączy grążela żółtego. Łączę je w tratewki, wypełniam mieszanką osadu organicznego z dna i garścią świeżej roślinności ( jaskier wodny, wywłócznik, moczarka itp). Gniazdka te idealnie wkomponowują się w piękne w swej naturalności siedlisko starorzecza. Uczą też młode rybitwy szukania w naturze takich podstaw pod gniazdko. A poza tym rybitwy szaleją na ich punkcie
W tym sezonie lęgi podjęło 36 par.
Przepięknie toczą się losy młodych ostrygojadków, które wykluły się na wyspach pływających (jedna para w Kaleńsku, druga para w Chlewicach). podobnie jak u krwawodziobków obserwowałem je bardzo często i do samego końca gdy jako młodzież latała żerować nad Odrę a na noc całymi rodzinami wracały nad swe macierzyste jeziorka. Obudwu parom udało się odchować pisklęta, łącznie było ich pięć
Utrzymanie wysp pływających jako bezpiecznych miejsc na odbycie lęgu wpływa nie tylko bezpośrednio na potomstwo gniazdujących tam gatunków. Kolonie lęgowe je wykorzystujące tworzą parasol ochronny a widok dużej ilości ptaków i ich piskląt magnetycznie działa nawet na gatunki o innych preferencjach siedliskowych.
W ten oto sposób powstała niezwykła oaza życia skupiająca oprócz wspomnianych gatunków kolejne, jak gągoły, krakwy, krzyżówki, gęgawy które przychodzą tu z młodymi znad Odry. Do tego zatrzymuje się tu imponująca liczba ptaków migrujących, zachęcona widokiem dużych ilości ptaków lęgowych.
Kilkanaście lat podobnych doświadczeń skłania mnie ku wnioskom, iż w dzisiejszym przekształconym świecie, przy zaborczo i roszczeniowo nastawionym naszym własnym gatunku takie nieduże powierzchniowo, lecz dobrze zabezpieczone przed zagrożeniami „mateczniki”, mogą znaczyć więcej niż duże powierzchnie i duży kapitał. Ze względu na wielką rolę, a jednocześnie niewielką powierzchnię, nazywam je „punktami bioróżnorodności”.
Te doświadczenia mogą pomóc w coraz trudniejszej przyszłości, są bowiem relatywnie łatwe do wdrożenia i utrzymania.
Szczęśliwi ci, którzy patrzą w przyrodę,
Fundacja Zielonej Doliny Odry i Warty
ul. 1 Maja 1B, 69-113 Górzyca
woj. lubuskie
strona internetowa powstała w ramach projektu Utrzymanie bezpieczeństwa lęgowego nadodrzańskich populacji ptaków siewkowych oraz odtwarzanie ginących siedlisk podmokłych
KRS: 0000260311
NIP: 5981578243
REGON: 080116648
tel. +48 503 034 017
tel. +48 534 85 85 65
e-mail: fzdow@fzdow.pl